Zrazy zawijane – klasyka w wersji qd 5


Zrazy zawijane – klasyka w wersji qd
Kiedy kupujemy mięso mój ukochany zawsze pyta: a zrazy zrobisz? Zrobię, zrobię uspokajam go i nabywam odpowiedni kawałek wołowiny. Nauczona doświadczeniem biorę kawał zrazowej ( pieczeniowej), a potem starannie wydzielam to, co mogę pokroić na cienkie plastry w odpowiednim rozmiarze, cienkie plastry małe na bitki i reszta na porkolt. Wszystkie skrawki , błony i inne powięzie składam starannie do woreczka i zamrażam, będzie jak znalazł do rosołu z resztek kurczaka.

Kroję plastry, rozbijam je tłuczkiem, smaruję musztardą! Sól, pieprz, parę słupków wędzonego boczku i cebuli. Nie dodaję ogórka ( ani kiszonego, a ni konserwowego). Nie uznaję  skórki razowca w środku. Spinam wykałaczką lub metalowym szpikulcem i obsmażam ( bez obtaczania w mące) na tłuszczu.

Potem przekładam do garnka, gdzie zrazy będą się dusić, tamże zlewam tłuszcz z patelni i deglasuję ją wodą ( znaczy zagotowuję wodę na patelni, obskrobuję starannie wszystkie przywarte cząsteczki i zlewam do garnka ze zrazami). Można dodać w tym momencie do duszenia suszonych grzybów, ziela angielskiego i listek bobkowy. Mnie się najczęściej zdarza wkruszyć kostkę bulionu grzybowego.
Na malutkim ogniu pyrkoczą sobie zrazy długo, najmniej godzinę, dwie. Podaję obowiązkowo z kaszą gryczaną i kiszonym ogórkiem. Sos jest rzadki. Jeśli jednak lubicie zagęszczane sosy, to nic nie stoi na przeszkodzie, by go „zaklepać”. Ale to już zupełnie inna bajka .

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

CAPTCHA Image

*

5 thoughts on “Zrazy zawijane – klasyka w wersji qd

  • isa

    Oj rolady to moje ulubione danie , mam do nich wielką słabość , u mnie zazwyczaj z kluskami śląskimi

    ja dodaje ogórek kiszony , choć może czas z razowcem spróbować bo nigdy w takiej wersji nie robiłam :)

  • Anonymous

    Pani Igo. W końcu przemogłam się i zrobiłam zrazy :) mój debiut z Pani przepisu oczywiście. Zawsze dostawałam je od mamy jak mieszkaliśmy w Toruniu siostra mi je przywoziła do tego obowiązkowo robiliśmy modrą kapustę ( z przepisu Makłowicza). Teraz jestem za daleko, żeby mama mi cokolwiek przygotowywała i postanowiłam zrobić je sama :) Właśnie się duszą. Czekam na efekt :) Ładnie pachnie to dobry znak. Pozdrawiam! Daria