Turszija odcinek drugi 1


Bułgarska ‘carska turszija’ wyprawiła mnie w świat winiarzy.  Przeglądane przeze mnie receptury na chorwackich, bułgarskich i rosyjskich stronach zawierały tajemniczy składnik zwany „Vinobran” lub ‘konzerwant’.
Trochę potrwało, zanim dowiedziałam się, że to popularny utrwalacz winiarski – pirosiarczyn potasu. Obecny i na naszym rynku, do nabycia w marketach na stoiskach winiarskich – jesienią.
Nabyłam co trzeba, przygotowałam duże słoje i z duszą na ramieniu ( efekt poznam za parę tygodni!) przystąpiłam do produkcji.
W Bułgarii  zwykle się je  robi w sierpniu i otwiera pierwsze w listopadzie :) :)

Przygotowanie

 Składniki zalewy ( na 10 kg warzyw mieszanych)
*1 l octu winnego  5% ( może być jabłkowy)
*3 l wody
*200 g cukru
*150 – 200 g soli (w zależności od smaku, teoretycznie przewiduje się 40 g soli na 1 litr wody z octem)
Wymieszać, gotować  przez 2 minuty, pozostawić do ostudzenia. Do zimnego dodać :
1 łyżeczkę  pirosiarczynu potasu ( 5 g, pół torebki) rozpuszczonego w  100 ml wody
1 korzeń chrzanu pokrojony w słupki

Warzywa nieco rozdrobnić: pomidory na ćwiartki, paprykę słodką też na ćwiartki ( oczywiście odrzucając nasiona i ogonki), kalafior na różyczki, ogórki na duże kawałki, kukurydzę na krążki, cebulę w ćwiartki, nać selera w kawałki 10 cm, bulwę selera na grubsze (1,5 cm) półplasterki, pół głowy kapusty na  dwucentymetrowej grubości  plastry z odrobiną głąba ( liście mają zostać przytwierdzone), marchewkę na kawałki wielkości palca i tak dalej… Wybór  warzyw zależy od tego, na co mamy ochotę.

Warzywa  włożyć do dużej miski plastikowej ( wiadra) i zalać zalewą, niech postoi przez 24 godziny pod przykryciem. Wówczas spróbować, czy zalewa jest dosyć słona; jeśli nie – rozpuścić sól  w małej ilości wody i dodać do zalewy.


Następnego dnia przełożyć warzywa do czystych, wyparzonych słojów, zalać zalewą. Jeżeli zalewa nie pokrywa warzyw, uzupełnić ją słoną wodą. Lekko zakręcić pokrywki i postawić w ciepłym miejscu na ok. 3 tygodnie, po tym czasie dokręcić zakrętki i wynieść w chłodne miejsce.



Kiedy po paru dniach popróbowałam tego co miałam w słojach , wcale mi się nie podobało. Słone i bardzo octowe. Skoro jednak mają stać w cieple przez 3 tygodnie, to może coś jest na rzeczy?
Jest, jest! W tym czasie nastąpiła delikatna fermentacja, warzywa wchłonęły sól i ocet, wszystko dojrzało, zharmonizowało się i chyba z niecierpliwością czekam na listopad!!!

Turszija irańska ( najaf tursi) wymagała dodatku syropu z daktyli. Składała  się warzyw mieszanych krótko gotowanych i ogórków konserwowych w równych proporcjach.  Zapisuję dla porządku, nie podeszła mi smakowo i więcej nie zrobię.

Tak oto stuknęła okrąglutka setka postów w KULINARKACH.

Wypada zrobić imprezę :)

Pozwolicie, że szczegóły będą w poście 101.


Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

CAPTCHA Image

*

One thought on “Turszija odcinek drugi