Suri-kaki 3



Po półtorarocznym oczekiwaniu, zderzaniu się z rzeczywistością i przesuwaniu terminów nareszcie spotkały się w jednej kuchni Agnieszka i qd. Gadały, a jakże, ale też twórczo podeszły do nabytego w przedgościowym amoku  kaki. Jak wiadomo, owoc  to mało wyrazisty, na oko do pomidora a na smak do czego? podobny. Pan domu został obarczony misją nabycia paluszków surimi , bo ostatnio gdzieś jedliśmy w sałatce i dobre było.
Surimi okazało się wyjątkowo smaczne, z pomarańczową ( a nie najpopularniejszą czerwoną) jak na zamówienie skórką. Pokroiłyśmy więc paluszki w spore kawałki, kaki w podobnej wielkości kostki i zabrałyśmy się za przyprawianie: sól; pieprz; sok z cytryny, majonez- niedużo; skórka otarta z cytryny ( dzięki, Agnieszko, za tarki micro!). W osobnej miseczce testowałyśmy  dodatek śmietany – NIE, NIE chórem i głośno! Tylko odrobina czosnku dla wyrazu i można odstawiać, żeby się przegryzło.

Podane na kolację wzbudziło należny zachwyt.
Dzisiaj zaś Agnieszka wymyśliła świetnie egzotyczną nazwę sałatki i nacisnęła mnie, żeby wrzucić w kulinarki, bo przepisu nie pamieta (!)
Voila!

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

CAPTCHA Image

*

3 thoughts on “Suri-kaki