Napoleon 20


W dzisiejszych ciężkich czasach…. Tak zaczyna się jedna z  wydanych w okresie międzywojennym książek kucharskich. Figurują w niej różne oszczędnościowe przepisy  nazywane  babka wojenna czy też  tort wojenny , a zaczynające się od słów:  kwarta najbielszej mąki  ,  czterdzieści żółtek (białek nigdy do żadnego ciasta nie używam) i dalej w tym stylu. W domowych legendach  zachował się przepis pochodzący ponoć z  czasów   wojen napoleońskich, na oszczędnościowy tort zwany – jakżeby inaczej – Napoleon. 
Legenda legendą, a tort jest znakomity i jedyny w swoim rodzaju. Od lat pieczemy go na Wielkanoc. Roboty przy nim sporo, ale daje się ją podzielić na dwa etapy. Najpierw  przygotowuje się ciasto. Trzy   żółtka uciera się ze szklanką cukru, po czym dodaje się szklankę kwaśnej śmietany , dziesięć deko  rozpuszczonego masła  i około osiemdziesięciu  deko  mąki wymieszanej z łyżeczką sody oczyszczonej. Praktycznie po wsypaniu połowy mąki należy ciasto wyłożyć na stolnicę  i dalej wyrabiać  dodając resztę mąki. Wałkować  bardzo cienkie placki ( tak cienkie jak na makaron) , podsypując mąką w razie potrzeby. Kształt placków nie jest istotny, istotna jest ich grubość. No i piecze się te placki niemal w nieskończoność, bo wychodzi  dwanaście do czternastu blach. Ułożone w stosik mogą – przykryte ściereczką – leżeć dosyć długo.
 
 Dwa dni przed podaniem tortu następuje druga faza. Półtora litra mleka  należy  zagotować  ze szklanką cukru i  całą laską prawdziwej wanilii ( a jak nie, to dać cukier waniliowy, ale efekt nie jest tak wytworny). Półtorej łyżki mąki pszennej  wymieszać w  połowie szklanki zimnego mleka . Sześć żółtek  ubić na kogel – mogel   z  cukrem ( 6 łyżek). I teraz w następującej kolejności : mleko się gotuje – wlewamy  mąkę i czekamy do  lekkiego zgęstnienia  , gasimy gaz i natychmiast dodajemy kogel – mogel, mieszamy dłuższą chwilę  i sos gotowy. Szykujemy dużą tortownicę, wykładamy ją folią aluminiową . Układamy w tortownicy warstwę ciasta – łamiemy placki tak, by pokryły całą  powierzchnię i polewamy  kremem .Ciasto, krem, ciasto i tak dalej , ostatnia warstwa powinna być z ciasta. Przy pewnej wprawie układanie zajmuje jakieś dwadzieścia minut. Tortownicę wkładamy  do  lodówki. 
Na pół godziny przed podaniem  wykładamy tort na podstawkę, obsypujemy pokruszonym  pozostałym ciastem (albo pokruszonymi herbatnikami jak nam rodzina ciasto wyżarła). Oczekujmy pochwał pilnując, żeby i nam dostała się uczciwa porcja.
 

                                                


Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

CAPTCHA Image

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

20 thoughts on “Napoleon

  • Bożena

    Tort jest zacny. Dobrze znany na terenach byłego Związku Radzieckiego. Przy czym oczywiście, ile gospodyń, tyle przepisów i każdy z nich jest tym najbardziej “napoleonowym” ;)
    U mnie w domu krem jest z masła ubitego ze słodzonym mlekiem zagęszczonym (niegotowanym). Każdy gość z rodziny po usłyszeniu zaproszenia na obiad w Święta prawie, że jeszcze przed podzienkowaniem pyta, czy Napolen będzie ;) A wszystko dlatego, że z całej rodziny tylko moja mama ma cierpliwość do wypiekania tych kilkudziesięciu placków.

  • Anonymous

    Tak się zastanawiam, czy można by przepuścić to ciasto przez maszynkę do makaronu. Tylko wówczas mielibyśmy prostokąty i to chyba komplikowało by sprawę??

  • Świece i ogarki

    Spokojnie mozna wykorzystac maszynke do makaronu: nastawic na cieniutkie walkowanie i heja.Nic by nie komplikowalo, przeciez i tak sie lamie placki do ukladania w tortownicy. Bodaj wspomniana tu w komentarzach Basia_11 wlasnie tak produkowala ciasto i potem spokojnie ukladala w tortownicy przelewajac kremem.

  • Anonymous

    Witam ciesze się ,ze znalazłam ten przepis NAPOLEONA piekła moja już niestety nieżyjąca babcia i każdy na święta czy na większa imprezę rodzinną na niego czekał.Zamierzam na święta go zrobić i mam 2 pytania:
    1.Ile Dni mogą te upieczone blaty leżeć i czy muszą leżeć w lodówce?
    2.W jakiej temperaturze i jak długo je pieć ,czy mozna piec na obydwu poziomach piekarnika po 2 blaty czy raczej pojedyńczo?
    Z góry dziękuje za odpowiedż

  • Świece i ogarki

    1.Mogą i miesiąc, poza lodówką i ukryte przed smakoszami, przykryte tylko ścierką zeby się nie kurzyły.
    2.Czas zależy od piekarnika, mają być złote jak na zdjęciach. Ja piekę po dwie blachy, zmieniając wysokość w połowie każdej porcji, dwa razy po 5 minut; bez termoobiegu.Temperatura 180 stopni C.

  • Anonymous

    Tort “siedzi” w lodówce, ale mam stres, ponieważ ten krem wyszedł mi dość rzadki. Czy on powinien być konsystencji sosu czy raczej kremu ( bardziej taki gęsty). Nie wiem czy mam jutro szybko inne ciasto kręcić, czy to będzie ok, jak się schłodzi. Proszę o szybką odpowiedź.

  • Anonymous

    Coś niestety napsułam w tym cieście, liczę na Pani wskazówki. Być może za dużo wlewałam masy, albo źle ułożyłam placki, bo niestety nie wszystko wsiąknęło w ciasto i spora ilość sosu wyciekła mi z blachy. Bardziej na środku blachy ciasto wyglądało podobnie jak u Pani na zdjęciu. Tort jest smaczny, może jeszcze kiedyś pokuszę się na zrobienie mniejszej porcji.
    Pozdrawiam Ania

    • SpeakFree ED

      alternatywny sposob zrobienia tego (moim zdaniem latwiejszy i troche lepszy):
      Ciasto kruche:
      -500 g maki rozsypac na stole/stolnicy
      -250 g (kostka) masla najlepiej pokroic w plasterki i porozrzucac po ciescie
      -dodac cukru pudru (nie duzo, bo krem jest itak slodki) i szczypte soli
      -siekac to razem nozem; dlugo i dokladnie (przy wprawie 5 minut to minimum), tak zeby sie wszystko wymieszalo na W Miare jednostajny proszek (wiadomo ze bedzie duzo grudek masla ale jesli sa nie za wielkie to ok)
      -teraz ulozyc to w kupke i dodac 2 Zoltka i ok 2 lyzeczki od herbaty wody, troche posiekac znowu nozem a potem juz urabiac rekami. Masa musi byc dosc miekka , Minimalnie kleic sie do reki.
      -zrobic z tego kulke, zawinac w folie spozywcza, wlozyc do lodowki na 20/30 minut.
      -wyjac, rozwalkowac (podsypujac duzo maki pod spod ciasta i przekladajac ciasto z jednej na druga strone, zeby nie kleilo sie do stolu), powycinac okregi (mozna odmierzac talerzem)
      -wstawic na blachy (koniecznie pod spod papier do pieczenia), i do pieca -> 200 stopni, okolo 10/15 minut (tak na oko, zeby sie zarumienily).
      -wszystkie resztki z wycinanego ciasta poukladac tez na blachy i tak samo upiec, kiedy troche wystyknie i zrobi sie bardziej kruche – mocno pokruszyc w rekach i odlozyc na pozniej

      NASTEPNIE CALA RESZTA:
      Jesli chodzi o mase to tak jak w przepisie, ale ja dodaje dodatkowo whisky (nie za wiele, do smaku – musi byc slodko z delikatnym posmakiem whisky, wiec to trzeba do smaku i wedlug wlasnych preferencji). Masa musi byc mniej wieej o konsystencji w miare plynnego budyniu:)

      Mozna to wszystko zrobic bez tortownicy i troszke inaczej niz w tym przepisie. Ja to robie tak:
      Na talerzu ukladam tak jak w przepisie warstwy:
      -kolko z ciasta
      -lyzka rozsmarowuje krem
      -klade kolejne kolko, i dociskam reka (wiekszosc sie polamie, i niestety rece sie ubrudza ale nie szkodzi, musi wszystko przylegac)
      -znowu rozsmarowuje krem, itd (czym wiecej warstw tym lepiej,do 12, ale jesli sie nie chce to juz 8 da rade)
      - w moim przypadku ostatnia warstwa z gory to krem!
      - na lyzke/reke nabrac tez kremu i smialo rozsmarowac na boczne scianki tej ‘konstrukcji’, mocno i smialo:)
      - pokruszone i upieczone ciasto kruche obficie posypac z gory i takze poprzyklejac na boki. Najwazniejsze to robic to wszystko pewnie i nie bac sie ze sie ciasto lamie itp. -> ma byc mocno oblepione z gory i z bokow!
      - teraz caly talerz razem z tortem mocno i szczelnie zawinac w folie spozywcza.

      KONIEC! Dla pewnosci potrzymac to w lodowce 24 h, wyciagnac, spozywac

  • Anna Dabrowska=Bień

    Dzień dobry:-) W poszukiwaniu ulubionego smaku dzieciństwa (baaaardzo juz odległego) za pomocą hasła ,,tort wojenny” trafiłam do Pani i na wstępie – niebotyczne zaskoczenie! Na skanie zobaczyłam pismo mojej ś.p.Mamusi. Na 100%! Mój Brat to potwierdza. Rozplanowanie zapisu też takie jak zazwyczaj u Mamy. Chociaż jest też i pewna watpliwość: w naszym Domu ten tort wystepował pod nazwą ,,stefanek”. Budyń na masę gotowało się na gęsto, a potem ucierało z masłem. Jesteśmy z Bratem bardzo zaintrygowani i bylibyśmy wdzięczni, gdyby zechciała Pani nawiazać z nami kontakt, Może udałoby sie zagadkę rozwiazać? Nieduży ślad to Pani nazwisko, które wskazywałoby na łączność ze wschodnią Polską, a my jesteśmy z Białostocczyzny. Chyba, że istniał jeszcze ktoś o identycznym charakterze pisma:-) Oj, namieszałoby się w genetyce! Pozdrawiamy z Płocka:-) Anna Dąbrowska-Bień i Tomasz Dąbrowski
    PS. Dziękuję za przecudne Jasne Błonia w krokusach. Szczecin jest bliski mojemu sercu, bo mieszkał tu wiele lat mój nieżyjący już Brat Jan, a nadal mieszka mój ulubiony Bratanek:-)

    • Klara Holubiec

      Ale ciekawostka! Niestety,nie moge ( chocbym bardzo bardzo chciala!) przyznać się do rodziny.Zeszyt z ktorego pochodzi zdjecie należał do mojej Babci ( 1890-1969), Haliny Murawskiej. Charakter pisma podobny, bo nasze przodkinie uczono kaligrafii i tamte pokolenia pisaly dosc podobnie.Niewykluczone, że i podzial przepisu byl w pewien sposób skodyfikowany.
      Tak czy inaczej, Wielkanoc bez tego tortu ( no i mazurkow) sie nie liczy :). Pozdrawiam serdecznie
      Klara Holubiec