Archiwum miesiąca: grudzień 2010


Śledzie imbirowe 3

Najgorzej zaufać maszynie. Miałam przepis na śledzie imbirowe. Miałam na pewno, bo to jedne z moich ulubionych, a przepis sama dopracowywałam. Funkcja „szukaj pliku” nic nie znajduje, ja się miotam, bo śledzie już mokną. Od pewnego czasu nabywam wyłącznie śledzie solone z beczki, takie prawdziwe najprawdziwsze. Moczę je, oprawiam, klnę […]


Sandacz w ziarnach 2

Dawno, dawno  temu, jeszcze za peerelu, w składach pociągów dalekobieżnych jeździły wagony restauracyjne. Nie żadne tam bufety z mikrofalówką i mrożonkami, tylko prawdziwe kuchnie na kółkach, z prawdziwym kucharzem, kelnerami  i kartą dań. Ceny były takie, że stać było mnie  studentkę  na pożywianie się na trasie Szczecin – Poznań. Pewnego […]


Bramboraki 6

Kiedy jeszcze nie było autostrady z Pragi do Drezna,  razu pewnego jechaliśmy  czterdziestką  w sznurku pojazdów  ciągnących przez Teplice w kierunku przejścia granicznego Altenberg. Po obu stronach drogi wesołe panienki zachęcały do skorzystania z ich usług,  drogowcy kładli tu i ówdzie świeży asfalt, słońce prażyło niemiłosiernie. Obiecywaliśmy sobie: obiad zjemy jeszcze w Czechach, przed […]